• Wpisów:126
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:30
  • Licznik odwiedzin:27 461 / 2268 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem w trakcie czytania książki "Ocalona z piekła" Ani Golędzinowskiej.
Wzięłam ją przede wszystkim dlatego, że bardzo lubię biografie/autobiografie.
Koszmar jaki przeszła ta dziewczyna w ciągu swojego nie długiego życia jest wprost niewiarygodny.
 

 
Nie mam szczęścia w życiu, to może chociaż będę miała w rozdaniach.
 

 
I wszystko nagle się zmienia. Szara rzeczywistość dnia codziennego zaczyna się koloryzować. Pojawia się on na mojej drodze. Odczuwam szczęście, serce przyspiesza swoje bicie. Wzrasta tętno z każdym Jego słowem. Uśmiech pojawia się na twarzy, gdy tylko mam go w myślach, nie wspominając już o tym, jak go wspominam. Rumieńce ubarwiają moją twarz w różnych chwilach. Nie musi być przy mnie i szeptać komplementów. Wystarczy, że pomyśli czasem o mnie, wspomni do kogoś, a ja to odczuwam. Zmienia całkowicie moje życie. Pomaga mi zbudować prywatny świat od nowa. Dzięki Jego obecności leczę się ze złych wspomnień z przeszłości. Przy Nim mogę naprawdę żyć spokojnie, wiedząc, jaki mam cel na przyszłość. Mówi wprost czego oczekuje, nie owija w bawełnę... On tak zwyczajnie kocha.. Szczerze i naprawdę. Wie czego chce w przyszłości. Dąży do tego, aby przyszłość była jedynie naszą wspólną drogą, która razem stworzymy. Nie tylko na kartce papieru, ale w rzeczywistości.
 

 
I lubię tak czasem zamknąć się w czterech ścianach i uciec od tego wszystkiego. Jestem wtedy w stanie zapomnieć o otaczającej mnie przeszłości, teraźniejszości.. Mogę planować przyszłość, której tak usilnie i głęboko pragnę spełnienia. Mogę również rozliczać siebie z obietnic, które stawiałam na swojej drodze. Analizować przeżyte chwile, rozmyślać nad tym, jak dalej postępować, aby nie wykonać złych ruchów. To wszystko pozwala mi przez kilka chwil przestać myśleć o wszystkim. Problemy, z którymi muszę walczyć odstawiam na bok.. Tworząc jednocześnie swój własny, prywatny świat spokoju oraz beztroskiego życia.
 

 
Codziennie wykonuję krok ku przyszłości. Poniekąd się gubię. Planuję jedno, wychodzi zaś coś innego.. Okazuje się, że mam większego lenia w sobie niż kiedykolwiek myślałam, ale dzisiaj był taki dzień, gdzie coś po części zrozumiałam.. Wiem, że taka naprawdę nie jestem. Jedynie to przyzwyczajenie nauczyło mnie wszystkiego. Nie zmieniam się, błądzę złymi ścieżkami, olewam większość spraw, a w głębi duszy walczę sama z sobą.. Chcę w końcu zmienić to coś w sobie. Powiedzieć stanowczo ' NIE' przeszkodą, jakie stoją na mojej drodze. Lecz pojawia się ta niepewność, kolejna niechęć do wszystkiego.. Zaczynam tracić siły, opadam. Zwyczajnie kładę się na najniższym poziomie, zrównuję się z ziemią. Nie jestem w stanie się podnieść. Brakuje mi ku temu sił....
 

 
Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka z wygranej u
http://candlefan.pinger.pl/
Żurawina pachnie nieziemsko, chyba zostanie moim nr 1 ;D
 

 
Tak, jestem przy Nim szczęśliwa.. A wiesz dlaczego? Bo tylko On jest w stanie się poświęcić. Pomimo, iż zakończył definitywnie naszą znajomość... był wciąż przy Mnie. Dzwonił do mnie, naśladując swojego brata, założył tu konto podając swoje drugie imię, abym nie zorientowała się, że on to on.. Chciał mnie czegoś nauczyć, pokazać życie z innej perspektywy... Próbował w niewidoczny sposób mnie chronić przed wszystkim co złe... Jednak sam cierpiał w duszy oraz sercu przez moją głupotę... A dziś słysząc Jego uśmiech, radość, jaką okazywał... Mogłabym powiedzieć, że jest szczęśliwy. Pomimo, że to dopiero drugi dzień w pełni spędzony ze mną.
 

 
Nie czekaj na Mnie. Ja nie wrócę do przeszłości, gdzie ból, smutek i cierpienie było nieodłączną częścią mojego życia. Chcę zaznać w końcu szczęścia.
 

 
Los jest okrutny, potrafi krzyżować wiele planów. Stawia różne przeszkody na drodze szczęścia, ale nie ma rzeczy, które nas zniszczą.
 

 
Tak, dobrze widzisz. Opadłam już z sił. Wszystkie emocje, które gromadziłam w swoim ciele zaczęły powoli zanikać. Przestałam chodzić z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie interesowałam się tym, jak wyglądam, a kiedyś potrafiłam wstać godzinę wcześniej niż powinnam i pielęgnować swoje ciało, fryzurę, zrobić makijaż, aby się nie spóźnić na spotkanie bądź do szkoły. Jeden moment zmienił to wszystko. Odebrał mi jakiekolwiek chęci do życia.. Nie do oddychania, lecz jakichkolwiek znajomości. Starałam się unikać wszystkiego co pogłębiło by mój stan psychiczny. Zaczęłam powoli uciekać od ludzi.. Odsuwałam się umyślnie od nich. Nie chciałam być przez nich pouczana o tym, jak mam się zachować. Wystarczyło mi to, abym była sama w swoim świecie, który wytworzyła moja wyobraźnia.
 

 
Wiesz, jak teraz się czuję? Jakbym była nikim w twoim życiu. Traktowana jestem przez Ciebie, jak jakieś popychadło.. Wykorzystujesz moją słabość, aby zagrać mi na nerwach. Nie widzisz, jak to mnie boli. Czuje się, jak niepotrzebny przedmiot w twoich rękach. Przemieszczasz mnie tak, jak chcesz. Ustawiasz tylko w tych kątach, gdzie nie będę Ci przeszkadzać. Nie słyszysz tego, jak cierpie. Nie zauważasz codziennych łez, zapłakanych oczu. Jestem Ci zupełnie obojętna... Jakbym nigdy nie była Twoją córką.
 

 
Próbuję się wyrwać, aby zapomnieć o przeszłości, która powróciła.
 

 
Kłótnie nie niszczą wszystkiego. Pozwalają jedynie spojrzeć na związek z innej strony. Uświadamiają, ile to wszystko znaczy.
 

 
Związek to nie jest status dla publicznej wiadomości, aby ludzie wiedzieli, iż jesteśmy zakochani. Związek to dwoje ludzi, którzy się kochają, potrafią przetrwać każdy kryzys... To połączenie miłości oraz przyjaźni. Akceptacja siebie wzajemnie, niezależnie od tego, jaka jest druga osoba.
 

 
Utraciłam kogoś naprawdę bliskiego mojemu sercu. Odeszła ode mnie kolejna osoba, którą kochałam, której zaufałam.. Zostałam z tym wszystkim sama. W mojej głowie pojawia się tysiące myśli, rozwalające mój stan psychiczny. Zastanawiam się w każdej sekundzie życia, jaki błąd popełniłam, który spowodował utracenie Ciebie? Chciałabym mieć możliwość cofnięcia czasu, zmienienia czegoś.. Próby zawalczenia i odzyskania Ciebie, ale wiem, że nie dostanę tej szansy od losu. W mojej podświadomości wciąż jest wiele myśli, głosów, które mówią mi , że Ty tęsknisz, a to uczucie, które odczułam przy dzisiejszej naszej rozmowie tylko mnie w tym bardziej przekonało. Chciałabym wtedy Ci wykrzyczeć, jak bardzo Cię kocham, prosić i błagać o powrót... Powiedzieć, jak bardzo czuję się samotna bez Twojej obecności, ale wiem, że to nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Mogłabym jedynie pogorszyć sprawę, ale nie potrafię tak czekać bezczynnie z założonymi rękami na to co za chwilę może się wydarzyć.
 

 
Jesteś tuż przy mnie. Tak blisko. Czuję to. Dotykasz bezwładnie mojego ramienia, opierasz się o nie brodą.. Ja siedzę odwrócona twarzą do monitora. Nie jestem gotowa spojrzeć w bok, a już tym bardziej w tył. Nie chcę tego. Jesteś wytworem mojej chorej wyobraźni, ale dzięki temu czuję Twoją bliskość, obecność... Przechodzą mnie ciepłe uczucia przez całe ciało, delikatny uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Bawisz się kosmykami moich włosów, tak, iż zakręcasz je na środkowy palec. Wiesz, jak tego nie lubię, a jednak drażnisz mnie... Obejmujesz moje ciało od tyłu. Przytulasz się. Dmuchasz w mój kark. Czuję ciepłe powietrze.. To nie może być złudzenie. Nie, na pewno nie jest to złudzeniem... Powtarzam sobie to pod nosem. Po chwili przymykam oczy i czuję Twoje usta na moim policzku. Otwieram oczy.. Pustka. Nie ma nic. Czuję tylko chłód wiejący przy mnie od nieszczelnego okna. Zniknąłeś.. Odszedłeś, jak duch pomimo, że byłeś tu przed chwilą.. Wołam, proszę wróć.
 

 
Szczera rozmowa ratuje przed popełnianymi błędami. Ty wybrałeś swoją drogę. Nie będę się wpieprzać do Niej. Zapomnę, zrobię tak, aby nigdy nie powrócić do wspomnień. Od tej pory nowy rozdział w życiu.. Rozpoczęty.
 

 
Czy kiedykolwiek byłam szczęśliwa? Nie wiem już sama. Czy uśmiech, który wywoływałeś na mojej twarzy był tym szczęściem, o którym zawsze marzyłam? Do niedawna jeszcze tak sądziłam, jednak wszystko się zmieniło. Los potasował dla nas inaczej karty, a życie rozdało je w złym kierunku. Nasze drogi się rozeszły. Z pozoru na zawsze, a zaś z drugiej strony jest tylko granica dzieląca nasze serca. Nie wyobrażam sobie dalszej przyszłości bez Ciebie, ale jakoś muszę przecież żyć, prawda? Chociaż obiecałeś, że nie odejdziesz.... Zmieniłeś zdanie. Zachowałeś się, jak pozostała reszta osób w tym moim marnym życiu. Wiedziałeś, jak będę cierpieć. Podobno nigdy nie chciałeś ranić, ale w bardzo świadomy sposób to wszystko zrobiłeś. Pokonałeś mnie samą kłamstwami oraz obietnicami. Sprawiłeś, iż serce zostało przepełnione pustką. Już nie pokocham. Nie tak szybko... Za dużo bólu, ran i cierpienia.. Ledwo zdążyłam uporać się z jednym przychodzi zaś drugie. To nie dla mnie. Wolę już żyć w samotności.
 

 
Jego dłoń zamknięta w mojej. Jego silne ramiona tak idealnie tulące moje drobne ciało. Jego usta idealnie pasujące do moich. Nocne rozmowy, wspólne spacery i serca bijące tym samym, niezrozumiałym dla innych rytmem. Piękny sen.
 

 
*Zastanawiam się gdzie jest 'haczyk'?
Bo jakoś trudno mi uwierzyć, żeby to wszystko było darmowe, łącznie z przesyłką?
Zamawiałyście kiedyś? Co sądzicie?*
http://za-darmo.net/nasze-zdobycze/autografy-znanych-gwiazd-za-darmo-z-usa/
 

 
*Wszystkich czeka koniec. Być może nikt nie rozumie tego co przeżył i nie ma poczucia, że żył wystarczająco długo.* ~ Never Let Me Go
 

 
Nie potrafię być silna, walczyć o miłość, która z dnia na dzień wygasa. Czuję Twoją obojętność, kierowaną w moim kierunku, podświadomą grę słów oraz czynów, którymi ranisz moje serce, ale staram się maskować, nie pokazywać, że to odczuwam. Nie chcę dać Ci tej pieprzonej satysfakcji, że to dzięki Tobie zwątpiłam w miłość po raz kolejny, ale tym razem z ostatecznym końcem. Nie pokażę Ci również, jak słabe jest moje wnętrze, które rozpada się na cząstki, gdy tylko pojawiasz się w moich myślach. Będę udawać, że nic mnie nie rusza, zapomnę w Twojej obecności o jakichkolwiek uczuciach, wmówię sobie i innym, iż przestałam Cię kochać już dawno.. Jednak wiem, że długo tak nie pociągnę, ale wiesz co? Nie martw się. Ty już tego nie zobaczysz. Nadejdzie w końcu koniec mojego życia, odpuszczę.. zniknę nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Za jakiś czas nikt nie będzie pamiętał o moim istnieniu.
 

 
nocą, wyleguję się na dość szerokim parapecie, obserwuję wariatów ściagających się tanimi furami na placu przed moim oknem, śmieję się do siebie, ale wystarczy, że spojrzę w niebo, a w moich brązowych tęczówkach pojawiają się łzy, wtedy wstaję i na ślepo ścięgam za nocną szafkę, wyjmuję butelkę czerwonego wina i kieliszek wymyty po poprzedniej nocy, piję lampkę, odpalam miętowego papierosa, piję kolejną lampkę, włączam naszą piosenkę, piję trzecią lampkę, patrzę w niebo, odpalam szluga, piję czwartą lampkę, przy siódmej tracę orientację w terenie, łzy nie ustają, wpadam do łóżka z hukiem, znowu budzę matkę, po raz kolejny widzę jej łzy, nie radzi sobie ze mną, a ja ze sobą, depresja to dziwka, wiesz.
 

 
najpotężniejsze są prawdy, które dusimy w sobie latami, wypowiedziane na głos zmieniają wszystko.
 

 
uszyje sobie drogę
z twojego do mojego
serca.